17. Wredne i rogate

Tu piszemy nasze ST.
Akayla
Awatar użytkownika
Kruk

Re: 17. Wredne i rogate

Postautor: Akayla » śr gru 18, 2019 9:13 pm

Był bury, pokryty nieregularnym wzorem, odstający kolorem od fal, a za to zbliżony do morskiego dna. W przeciwieństwie do meselerińskiego wariantu, jego skóra była chropowata i wyglądała bardziej jak ośmiornicy niż rekina. Był też jakby bardziej otłuszczony i ogólnie większy. Na tym różnice, na pierwszy rzut oka, się kończyły.

- Potrzeba Nieśmiertelnych i ich smoków z sieciami żeby go wyłowić - mruknął Syrus. Milczał chwilę. - I czuję jeszcze jednego. W lesie.

*

Drugi, tym razem szaro-biały stwór biegł zadziwiająco lekko i cicho przez las. Był głodny, a czuł kobietę której towarzyszyły tylko wilki.

Cerro
Awatar użytkownika
Takeshi

Re: 17. Wredne i rogate

Postautor: Cerro » pt gru 20, 2019 11:31 am

- To leć - powiedział Neatan i otworzył Syrusowi portal.

Nie zamierzał wołać Nieśmiertelnych, ale magią wody i powietrza sam zaczął oplatać potwora, żeby skutecznie go zabrać. Do Berga oczywiście. Chłopak chciał mieć potwory, to niech ma!

*

Kiedy Syrus wyłonił się z portalu, Neatan zmaterializował się obok niego jako ptak, pospiesznie sklecony z iglastych i suchych leśnych gałązek, z dwoma grudkami lodu w miejsce oczu.

- Nie potrafię go wykryć. Prowadź - poprosił.

*

Kobieta, której towarzyszyły tylko wilki, czytaj Nysara, też była głodna, ale zarazem przekonana, że to stan chwilowy. Sądząc po delikatnym na razie pobudzeniu wilków, nadchodziła stosowna pora na polowanie - a polowało się im zadziwiająco dobrze.

Pod rządami Nithaela krajobraz Północy znacząco się zmienił. Całe niezamieszkane serce lądu pokrył gęsty, iglasty las, w którym wytworzyły się gęste zarośla, niektóre nawet liściaste. Miejscami wcinała się w niego kolej, biegnąca z północy na południe ruchliwa linia, która przecinała las właściwie na dwie części. Nysara wraz z watahą niechętnie ją jednak pokonywała, tylko kiedy zaczynało po jednej stronie lasu brakować grubej zwierzyny.

A zwierzyny było sporo. Renifery wypasano teraz głównie na wschodnim i zachodnim wybrzeżu, hodowlane stada były bardzo małe, bo właściwie było to już zajęcie skrajnie nieopłacalne. Zdziczali potomkowie dawnych wielkich hodowli natomiast chętnie zapadli w gęsty, bogaty las, stanowiąc doskonałą zwierzynę dla wilków i Nysary. Polarne niedźwiedzie nie podążyły za stadami w głąb lasu, bo nie umiały tam polować, resztki ich populacji okupywały więc wschodnie i zachodnie wybrzeże, polując na foki i padlinę, renifery zostawiając watasze. A watahę Nysara trzymała żelazną ręką, jak zawsze, nie dając wytworzyć się żadnej konkurencji. Wiedziała, że stan ten nie potrwa zbyt długo - starzała się i czuła to z każdym rokiem coraz bardziej, zwłaszcza wystawiona na ciągłe zimno i konieczność regularnych łowów - ale dopóki miała dosyć sił, to był jej las.

No, może trochę też Nithaela - ale tylko w miejscach, gdzie Namiestnik poprowadził kolej i gdzie akurat prowadził wycinki i nasadzenia.

Poza tym, las obfitował w każdy zwierzęcy drobiazg, od myszy po pardwy.

Do południowego wybrzeża Nysara się nie zbliżała, niedźwiedzie także nie. Nie było tam ani hodowców reniferów, ani rybaków. Nithael wywłaszczył arystokrację z reszty kraju, zwłaszcza z jego serca i dał jej ziemie właśnie na południu. Nikt za bardzo nie protestował, bo bliskość Grata i Myrkrinu była drugim marzeniem każdego magnata, zamiast po ziemi w Złotym Imperium. Cała ta banda nierobów mogła w spokoju tworzyć artystyczne ośrodki, udawać ważniaków w stolicy, budować piękne domy, menażerie, burdele, galerie, psiarnie i stadniny, skupiając na południowym wybrzeżu wszystko czego nienawidził w Północy postępowy Archipelag, całą swoją prostą i toporną zdolność do zadzierania nosa, politykowania i rozpusty.

Północnego wybrzeża drapieżniki bały się nawet bardziej. Dawne miasto przemytników stało się jedną wielką faktorią, gdzie rąbano i palono pozyskane z lasu drewno, cięto i lano metal, zamykano magię w archipeladzkiej technologii, praktykowało się i przekazywało sztukę inżynierii. Tam myślano nad usprawnieniem kopalni, nad przyspieszeniem kolei, nad ulepszeniami dla armii. Kilkadziesiąt wielkich fabryk, kilka formujących się w pośpiechu uniwersytetów, setki manufaktur, tysiące praktyk magów rozrastało się pozornie bez kontroli, zlewało w jedno, łączyło nitkami kursującej bez przerwy kolei, bez przerwy rzygało dymem wszystkich kolorów, hałasowało, świeciło, żyło i myślało, stając się jedną gigantyczną metropolią, Sidastą, Ostatnim Miastem, ponad którym nie było już nic, tylko mróz biegunów i ponad które nie było nic, bo nigdzie indziej na świecie nie można było znaleźć tak gigantycznego skupiska ludzi. Jeżeli ktoś ze Złotego Imperium przybywał na Północ, to zwykle po to, by tam się właśnie udać, tam znaleźli się na wysokich pozycjach przybysze z Ziemi Królowej, tam wreszcie w końcu po latach uciążliwej walki o asymilację odnalazły się obecne na Północy resztki krwawych elfów.

Wschodnie i zachodnie wybrzeże pozostały takie, jakie były zawsze - puste, mroźne, pokryte pastwiskami i wioskami rybaków, z tą różnicą że chaty tych ostatnich nie były już biedne i chwiejne. Lśniły czystością, porządkiem, nowymi dachówkami i wymalowanymi zawsze na świeżo deskami. Nithael zrujnował północny skarbiec na odszkodowania dla tych ludzi, bo potrzebował ich, kiedy ryby wrócą w większej niż kiedykolwiek dotąd ilości; na własne plany i utrzymanie Północy w zupełności wystarczył mu skarbiec Elry. Rybacy czekali wobec tego cierpliwie na obiecane lepsze czasy, nie do końca chyba świadomi, że te lepsze czasy uczynią ich jeszcze bogatszymi.

Niekiedy między wioskami wyrastała osada górników, którzy koleją jeździli do kopalni i koleją wracali do osad. Ich życie nie zmieniło się zupełnie, poza tym że mogli mieszkać dalej od miejsca wydobycia, dalej zamykało się w wąskiej przestrzeni wykonywania tych samych zadań, z coraz większym wsparciem technologii przychodzących z północy.

Gdyby wataha chciała, zapuściłaby się może na któreś z tych bardziej pierwotnych wybrzeży, ale Nysara i wilki czuli się w lesie zupełnie bezpiecznie. Nawet może zbyt bezpiecznie. Więc kiedy zaczynała myśleć o polowaniu, młode wilki - zawsze najwcześniej na nogach - baraszkowały w udawanych walkach tocząc się po błocie i płatach śniegu (tak głęboko w lesie było cieplej, mniej śnieżnie niż gdzie indziej), kiedy wiatr wiał w niewłaściwym kierunku, zupełnie nikt nie spodziewał się tragedii.

Być może zmienił się lekko wiatr, być może skrzypnięcie śniegu zdradziło nadbiegającego potwora, dość że wiekowa już, bo siedmioletnia wadera, jedyna wilczyca rodząca szczenięta w tej niemałej grupie, uniosła nagle głowę znad wylizowanej starannie łapy i mocniej pociągnęła nosem.

A w następnej chwili, kierowane pierwotnym uczuciem strachu tak typowym dla życia w dziczy, wilki i Nysara rozprysnęły się na wszystkie strony. Pierwsza poderwała się wadera, za nią runęła Nysara, opierająca na tym zwierzęciu swoją zdolność szybkiego biegu po lesie, pozostałe dorosłe wilki umknęły kolejne, a na końcu czmychnęły zeszłoroczne szczenięta, najmniej czujne ale młode i silne. Tegoroczny miot był ukryty na szczęście kilka kilometrów dalej, bezpieczny w norze, a wadera była zbyt stara i mądra, by prowadzić tam to wielkie, obce, dziwne coś, co wyczuła w powietrzu.

Akayla
Awatar użytkownika
Kruk

Re: 17. Wredne i rogate

Postautor: Akayla » pt gru 20, 2019 12:41 pm

Syrus potaknął i pomknął jak strzała, zręcznie mijając gałęzie, po najprostszej linii ku źródłu zapachu.

*

Potwór nie był ani trochę zainteresowany wilkami. Wyczuł strach swojej zwierzyny, dostrzegł ruch w zaroślach. Przyspieszył jeszcze biegu i zmienił kierunek, w ślad za uciekającą z waderą Nysarą.

Był znacznie szybszy niż one obie. Doścignął je po chwili, po cichu, i skoczył zza ich pleców. Złapał ramię Nysary w potężne szczęki, aż kość chrupnęła, szarpnął do siebie, pazurzastą łapą przygwoździł do ziemi, niewątpliwie miażdżąc tym samym kolejną kość.

- Jest! - sapnął Syrus do Neatana.

Spadł na gruby kark potwora, aż ten nieco się zachwiał, i wbił oba noże głęboko w jego paskudne ślepia. Bestia wydała z siebie bolesny wizg i cofnęła się chwiejnie, wypuszczając poturbowaną Nysarę. Zaczęła miotać się, usiłując dosięgnąć uczepionego jej grzbietu Syrusa. Pazurzasta łapa przecięła głęboko udo hakkaiego nim ten zdążył zareagować, palce zacisnęły się i potwór brutalnie ściągnął z siebie wampira, rzucił go o grunt.

Syrus zatchnął się na ułamek chwili, a potem zebrał się w sobie i miotnął ładunkiem który zdążył przedtem wyciągnąć prosto w rozwierający się nad nim pysk potwora.

Bestia zawyła znów, cofnęła się, uniosła na tylne łapy, a wreszcie runęła, przynajmniej chwilowo bez ruchu.

- Jest szybszy i silniejszy niż Starszy - mruknął Syrus do Neatana, łapiąc wreszcie oddech, a potem skoczył na nogi, wyrwał swoje noże ze ślepiów potwora i, schowawszy je, podszedł ostrożnie do Nysary.

Cerro
Awatar użytkownika
Takeshi

Re: 17. Wredne i rogate

Postautor: Cerro » pt gru 20, 2019 12:51 pm

Neatan nie odpowiedział ani nie skomentował bohaterskiej szarży Syrusa. Usiadł na gałęzi drzewa i po ułamku chwili na namysł, wniknął w umysł potwora. Chciał wiedzieć skąd to przyszło i czego szukało.

Nysara półsiedziała na skrwawionym śniegu ze spokojem kogoś kto nawykł do bolesnych kontuzji. I ponieważ każdy ruch był bolesny jak szlag. Węszyła zjadle, skrzywiona od ostrych zapachów.

-Co to jest? - spytała. Pytanie zakończył krótki charkot; potwór elegancko połamał jej żebra.

Akayla
Awatar użytkownika
Kruk

Re: 17. Wredne i rogate

Postautor: Akayla » pt gru 20, 2019 1:14 pm

- Nie jesteśmy do końca pewni, ale za ich pojawienie się zapewne odpowiadają jedni wredni Pradawni - wyjaśnił jej. - Do dziesięciu minut temu nie wiedzieliśmy, że są na Północy.

*

Znalazł przerażający ból rozrywanych i palonych wnętrzności, przytłaczający, przyćmiewający wszystko inne, ostatni moment świadomości. Kiedy przebił się przez to, Neatan odnalazł polowanie, głód, włóczęgę. Potwór najwyraźniej krążył w wodach wokół Północy już od dawna, raz na miesiąc zabijając jednego człowieka. Po posiłku, wiedziony niewytłumaczalnym, prymitywnym instynktem, odnajdywał dziurę głęboko na dnie morza, odgryzał sobie łapę, wciskał do środka i zasypywał mułem i głazami. Po kilku godzinach odrastała, a potwór wracał do włóczenia się bez celu po wodach przybrzeżnych, ostatnich pastwiskach reniferów, okolicach osiedli i skrajach lasu, z daleka obserwując ludzi w poszukiwaniu kolejnych potencjalnych ofiar.

A jeszcze przed tym, potwór pamiętał dziwny, zamknięty zbiornik wypełniony żółtawym płynem, cienie sylwetek ludzi i Pradawnych, zawsze widziane z daleka, wreszcie brutalne wyrwanie z tej nienaturalnej, ale spokojnej i bezpiecznej przestrzeni, szereg obrazów z innych wymiarów, wreszcie morze, cieplejsze niż to Północne, i przytłaczający nakaz, by kierować się ku Królestwu.

Cerro
Awatar użytkownika
Takeshi

Re: 17. Wredne i rogate

Postautor: Cerro » pt gru 20, 2019 7:05 pm

Neatan spojrzał na Syrusa i Nysarę, która trochę się dusiła, nawet jeśli konsekwentnie udawała twardą.

- Zabierz ją do Isaku - powiedział i otwarł portal, a sam unieruchomił skutecznie potwora i poszedł, sprawdzić wszystkie miejsca, w których ten zostawił swoje kończyny. Przeklinał się w duchu, że nie wpadł wcześniej na pomysł zajrzenia bestiom do głowy.

Akayla
Awatar użytkownika
Kruk

Re: 17. Wredne i rogate

Postautor: Akayla » pt gru 20, 2019 7:44 pm

Syrus przytaknął, przykucnął przy Nysarze i podłożył ramiona pod jej nogi i plecy. Podniósł ją ostrożnie, a kiedy upewnił się, że jest tak stabilnie jak tylko być może, przeszedł przez portal.

- Złapaliśmy dwa potwory, ten drugi zaatakował Nysarę - wyjaśnił Isaku, kiedy wyszedł z portalu. - Mógłbyś się nią zająć?

*

Trzy z tych miejsc Neatan zastał rozkopane. Pozostałe dwa były z grubsza tak, jak stwór je zostawił. Tyle że jakby bardziej wybrzuszone.

Cerro
Awatar użytkownika
Takeshi

Re: 17. Wredne i rogate

Postautor: Cerro » pt gru 20, 2019 10:08 pm

- Chodź - sapnął Isaku i zabrał ich do wolnej komnaty - no dobrze, swojej komnaty. - Ale się wpakowałaś, Nysara-sama - sapnął, w pierwszej kolejności uśmierzając ból, a potem biorąc się za łączenie kości.

- To się wpakowało w nią - sprostowała Nysara ponuro.

*

Neatan czym prędzej rzucił na to, co w tych wybrzuszeniach rosło, zaklęcie zamrażające wszelkie funkcje życiowe. W tym wampiryczne rośnięcie. Potem starannie i ze wszystkich stron obłożył to miejsce magiczną blokadą, która w razie próby przerwania natychmiast by go zaalarmowała. Tak na wypadek gdyby Pradawni chcieli wrócić.

Potem rozesłał na wszystkie strony ławice rybek i roślinność, szukając miejsc, gdzie tkwiły zakopane inne części ciał potworów - albo samych potworów - chociaż bez wielkich nadziei. O ile liczył, że znajdzie okoliczne kryjówki "młodych" w dnie morskim, o tyle dorosłe osobniki mogły dryfować sobie bardzo daleko, czekając aż zgłodnieją lub najdzie je ochota się rozpączkować.

Akayla
Awatar użytkownika
Kruk

Re: 17. Wredne i rogate

Postautor: Akayla » pt gru 20, 2019 10:24 pm

Syrus zmierzył ją wzrokiem. Miał ochotę jej powiedzieć, że powinna zostać w pałacu przynajmniej dopóki nie poradzą sobie z problemem, ale zmilczał. To nie była jego sprawa. I, szczerze mówiąc, średnio miał ochotę przedłużać to spotkanie.

- Idę odprowadzić Jona do Imperium. Gdybym był potrzebny, Neatan mnie zgarnie - powiedział. - Dziękuję, Isaku-kun. Do zobaczenia.

Ukłonił się i wyszedł, do komnat Saoriego który zgodził się tymczasowo ugościć księcia.

- Wybaczcie, że tyle to trwało - przeprosił, kiedy go już puszczono. Z krwią na piersi i podartej nogawce prezentował się co najmniej niepokojąco.

*

W istocie, po dorosłych zdawało się nie być śladu, natomiast samych "młodych" znalazł w okolicy jeszcze kilkanaście sztuk, w różnym wieku.

Cerro
Awatar użytkownika
Takeshi

Re: 17. Wredne i rogate

Postautor: Cerro » pt gru 20, 2019 10:37 pm

- Dziwnie, co? - mruknął Isaku, gdy Syrus wyszedł.

Nysara tylko potaknęła niewerbalnie, więc porzucił temat.

*

Jon zrobił na jego widok wielkie oczy.

- Co się tam stało? - sapnął. - Wszystko w porządku?

*

Neatan zabezpieczył wszystkie miejsca w podobny sposób, jak to pierwsze, a potem wokół przybrzeżnych wód Północy rozciągnął zaklęcie alarmujące. Tak na wszelki wypadek.

Jednocześnie udał się poszukać "młodych" wokół królestwa Berga i Złotego Imperium, żeby również z nimi się rozprawić. O ile Imperium również zamierzał zabezpieczyć, o tyle Meselerinu już by się nie ośmielił. Ale zamierzał zabrać dorosłe stwory z Północy do Berga i wtedy z nim na ten temat porozmawiać.


Wróć do „Opowieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość