Dzień 30
Po dłuższej chwili ciszy i spokoju, jego hamak bujnął się i mógł poczuć jak ktoś wpycha się w ciasną przestrzeń obok. Potem Bakmut objęła go ramionami i przytuliła w milczeniu.
*
Po drodze na górę minęli się ze schodzącym Syrusem, który najwyraźniej zapełniał do tej pory dziurę po ich dwójce.
- Łaaaaaau - sapnął Derek. - Ale piękne. Ciekawe czy jest tak głębokie jak poprzednie - zastanowił się.
19: Płynne przejścia od podróży łódką do apokalipsy
- Cerro
- Takeshi
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 30
Isaku wypuścił powoli powietrze. Potem westchnął cicho i obrócił się do niej. Kurczowo wczepił jedną dłoń w jej włosy, drugą objął ją w talii i przyciągnął do siebie, a twarz wtulił w jej szyję, wciągając w nozdrza zapach jej skóry.
*
- Jeżeli tak, to chyba byłby to mały ocean - westchnęła Ryu, bo jezioro zdawało się nie mieć końca.
Isaku wypuścił powoli powietrze. Potem westchnął cicho i obrócił się do niej. Kurczowo wczepił jedną dłoń w jej włosy, drugą objął ją w talii i przyciągnął do siebie, a twarz wtulił w jej szyję, wciągając w nozdrza zapach jej skóry.
*
- Jeżeli tak, to chyba byłby to mały ocean - westchnęła Ryu, bo jezioro zdawało się nie mieć końca.
- Akayla
- Kruk
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 30
Bakmut zamruczała łagodnie i zaczęła delikatnie głaskać go po plecach i po głowie. Pachniała... przyjemnie. Chyba używała jakiegoś ledwie wyczuwalnego pachnidła.
*
- Aha - potwierdził Derek. - Ciekawe jak daleko się ciągnie... moglibyśmy zapytać smoków jak wrócą, może widziały.
Tymczasem Syrus, już z powrotem na mostku, nie podzielał ich zachwytu.
- Lena, słońce, wyślij tam przed nas jakąś większą sondę, zanim nas coś połknie - poprosił. Miał już uraz do malowniczych jezior.
- Aj, aj - zapewniła i już chwilę później rzucała zaklęcie. Gnana magią kula wkrótce wyprzedziła okręt, przemykając pod powierzchnią wody jak ryba, i zniknęła gdzieś w jeziorze.
Bakmut zamruczała łagodnie i zaczęła delikatnie głaskać go po plecach i po głowie. Pachniała... przyjemnie. Chyba używała jakiegoś ledwie wyczuwalnego pachnidła.
*
- Aha - potwierdził Derek. - Ciekawe jak daleko się ciągnie... moglibyśmy zapytać smoków jak wrócą, może widziały.
Tymczasem Syrus, już z powrotem na mostku, nie podzielał ich zachwytu.
- Lena, słońce, wyślij tam przed nas jakąś większą sondę, zanim nas coś połknie - poprosił. Miał już uraz do malowniczych jezior.
- Aj, aj - zapewniła i już chwilę później rzucała zaklęcie. Gnana magią kula wkrótce wyprzedziła okręt, przemykając pod powierzchnią wody jak ryba, i zniknęła gdzieś w jeziorze.
- Cerro
- Takeshi
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 30
Isaku nie spieszył się z nią zupełnie. Ani jakoś bardzo nie starał. Zamierzał być bardzo ludzki i bardzo nudny, zresztą hamak dokładnie to umożliwiał, bo wręcz musieli w nim leżeć cały czas niemal na sobie, skóra przy skórze. Błądził dłońmi po pięknie wyrzeźbionym ciele Bakmut, zaciskał je na niej niemal rozpaczliwie, całował i przygryzał delikatnie jej złocistą skórę, a na koniec zasnął z twarzą ciągle w jej czarnych włosach.
*
Jezioro było rzeczywiście gigantyczne. Na co najmniej dwa dni żeglugi. Co gorsza, było też raczej zdradliwe, pełne ogromnych głazów, których czubki kryły się tuż pod powierzchnią wody. A wiało nad nim co chwilę z innej strony, tak że nawet kulą Leny szarpało, gdy znalazła się nad ogromną taflą. Brzegi jeziora, tak jak i kilku rozsianych na nim zadrzewionych wysp, porastały gęste, błotniste szuwary. Kryło się w nich wszelkich rodzajów ptactwo i ryboptactwo. W samej wodzie pełno było ryb, także tych skrzydlatych.
I oczywiście, był tam potwór. Gigantyczny, podobny w kształcie do wieloryba stwór, który pływał sobie spokojnie jak król na włościach. Kiedy wpłynęli między dwa wzgórza wokół miejsca, gdzie rzeka wpadała do jeziora, widzieli nawet jak wynurza się w pewnej odległości. Był czarny, wyglądało to wręcz jakby fragment jeziora po prostu się podniósł i wybrzuszył. Z podwójnych nozdrzy na przedzie głowy bryzgnęły mu dwie ogromne fontanny, w których zatańczyły tęcze. Po chwili zanurzył się ponownie, machnąwszy ogromną płetwą, również bardzo wielorybią z wyglądu, na pożegnanie.
Isaku nie spieszył się z nią zupełnie. Ani jakoś bardzo nie starał. Zamierzał być bardzo ludzki i bardzo nudny, zresztą hamak dokładnie to umożliwiał, bo wręcz musieli w nim leżeć cały czas niemal na sobie, skóra przy skórze. Błądził dłońmi po pięknie wyrzeźbionym ciele Bakmut, zaciskał je na niej niemal rozpaczliwie, całował i przygryzał delikatnie jej złocistą skórę, a na koniec zasnął z twarzą ciągle w jej czarnych włosach.
*
Jezioro było rzeczywiście gigantyczne. Na co najmniej dwa dni żeglugi. Co gorsza, było też raczej zdradliwe, pełne ogromnych głazów, których czubki kryły się tuż pod powierzchnią wody. A wiało nad nim co chwilę z innej strony, tak że nawet kulą Leny szarpało, gdy znalazła się nad ogromną taflą. Brzegi jeziora, tak jak i kilku rozsianych na nim zadrzewionych wysp, porastały gęste, błotniste szuwary. Kryło się w nich wszelkich rodzajów ptactwo i ryboptactwo. W samej wodzie pełno było ryb, także tych skrzydlatych.
I oczywiście, był tam potwór. Gigantyczny, podobny w kształcie do wieloryba stwór, który pływał sobie spokojnie jak król na włościach. Kiedy wpłynęli między dwa wzgórza wokół miejsca, gdzie rzeka wpadała do jeziora, widzieli nawet jak wynurza się w pewnej odległości. Był czarny, wyglądało to wręcz jakby fragment jeziora po prostu się podniósł i wybrzuszył. Z podwójnych nozdrzy na przedzie głowy bryzgnęły mu dwie ogromne fontanny, w których zatańczyły tęcze. Po chwili zanurzył się ponownie, machnąwszy ogromną płetwą, również bardzo wielorybią z wyglądu, na pożegnanie.
- Akayla
- Kruk
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 30
Bakmut poddawała się mu z właściwym sobie wdziękiem, spokojem i lekkością, leniwie odwzajemniając czułości gdy pozycja akurat jej na to pozwalała. Na koniec uśmiechnęła się leciutko i także zamknęła ślepia, przyjemnie grzana ciepłem przygniatającego ją ciała.
*
Syrus westchnął głęboko, kiedy o tym wszystkim usłyszał.
- Miej tego wieloryba na oku i uwaga na skały - poprosił i poszedł spać. Chciało mu się spać. I miał szczerą nadzieję, że wieloryb jest podobny do znanych mu wielorybów ze Starego Świata w czymś więcej niż wyglądzie i nie jest agresywny.
Pewnie płonną, ale głupi może pomarzyć.
Bakmut poddawała się mu z właściwym sobie wdziękiem, spokojem i lekkością, leniwie odwzajemniając czułości gdy pozycja akurat jej na to pozwalała. Na koniec uśmiechnęła się leciutko i także zamknęła ślepia, przyjemnie grzana ciepłem przygniatającego ją ciała.
*
Syrus westchnął głęboko, kiedy o tym wszystkim usłyszał.
- Miej tego wieloryba na oku i uwaga na skały - poprosił i poszedł spać. Chciało mu się spać. I miał szczerą nadzieję, że wieloryb jest podobny do znanych mu wielorybów ze Starego Świata w czymś więcej niż wyglądzie i nie jest agresywny.
Pewnie płonną, ale głupi może pomarzyć.
- Cerro
- Takeshi
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 30
Wieloryb jednak nie rzucił się na nich, gdy tylko statek wpłynął na jezioro, ani w ogóle przez resztę dziennej wachty. Pojawił się raz czy dwa w zasięgu wzroku, żeby złapać oddech, a potem odpłynął w inne rejony zbiornika. Ciekawskie skrzydlate ryby towarzyszyły im przez chwilę. Ogólnie, przyroda wydawała się chwilowo nie próbować ich zabić.
Większym problemem był zdecydowanie utrudniający żeglugę wiatr, więc Ryu z Derekiem mieli co prawda czas podziwiać widoki - a głównym widokiem był bezmiar jeziora - ale nie aż tak znowu dużo i kunoichi z ulgą powitała dzwonek oznajmiający zmianę załogi.
Obudził on również Isaku.
- Przepraszam - mruknął do Bakmut, którą wciąż trochę przygniatał i uwolnił ją spod siebie. - I dziękuję.
Wieloryb jednak nie rzucił się na nich, gdy tylko statek wpłynął na jezioro, ani w ogóle przez resztę dziennej wachty. Pojawił się raz czy dwa w zasięgu wzroku, żeby złapać oddech, a potem odpłynął w inne rejony zbiornika. Ciekawskie skrzydlate ryby towarzyszyły im przez chwilę. Ogólnie, przyroda wydawała się chwilowo nie próbować ich zabić.
Większym problemem był zdecydowanie utrudniający żeglugę wiatr, więc Ryu z Derekiem mieli co prawda czas podziwiać widoki - a głównym widokiem był bezmiar jeziora - ale nie aż tak znowu dużo i kunoichi z ulgą powitała dzwonek oznajmiający zmianę załogi.
Obudził on również Isaku.
- Przepraszam - mruknął do Bakmut, którą wciąż trochę przygniatał i uwolnił ją spod siebie. - I dziękuję.
- Akayla
- Kruk
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 30
Bakmut uniosła na niego oczy.
- Nie ma za co - zapewniła, podnosząc się. Przeciągnęła się uroczo, ziewnęła i poklepała go delikatnie po piersi. - I nie przejmuj się, nie jesteś aż tak ciężki.
Wstała, poprawiła swoją wymiętą i rozchełstaną odzież, a na koniec zebrała, związała włosy w kucyk i poszła.
Już na górze, Isaku zaczepił Syrus.
- Idź dziś na maszt, Isaku-kun - poprosił. Przy takich wiatrach dodatkowa osoba na żaglach się im przyda.
Bakmut uniosła na niego oczy.
- Nie ma za co - zapewniła, podnosząc się. Przeciągnęła się uroczo, ziewnęła i poklepała go delikatnie po piersi. - I nie przejmuj się, nie jesteś aż tak ciężki.
Wstała, poprawiła swoją wymiętą i rozchełstaną odzież, a na koniec zebrała, związała włosy w kucyk i poszła.
Już na górze, Isaku zaczepił Syrus.
- Idź dziś na maszt, Isaku-kun - poprosił. Przy takich wiatrach dodatkowa osoba na żaglach się im przyda.
- Cerro
- Takeshi
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 30
- Hai, ojii-sama - odpowiedział Isaku i poszedł, w drodze na szczyt masztu zawijając ręce, niedbale jak zwykle.
Ponieważ z natury nie miał w zwyczaju użalać się nad sobą zbyt długo (i dzięki Bakmut), otrząsnął się w zasadzie ze swoich ciężkich myśli pod pierwszym uderzeniem niosącego lekki śnieg wiatru.
- Wybaczcie wczorajszą nieobecność - rzucił do wampirów po krótkim powitaniu. - Wpadnę dziś po kolacji, hm?
Tym sposobem nie powinien wdepnąć znowu na Dereka i jego prywatny tajfun z Ryutsuke-jao.
- Hai, ojii-sama - odpowiedział Isaku i poszedł, w drodze na szczyt masztu zawijając ręce, niedbale jak zwykle.
Ponieważ z natury nie miał w zwyczaju użalać się nad sobą zbyt długo (i dzięki Bakmut), otrząsnął się w zasadzie ze swoich ciężkich myśli pod pierwszym uderzeniem niosącego lekki śnieg wiatru.
- Wybaczcie wczorajszą nieobecność - rzucił do wampirów po krótkim powitaniu. - Wpadnę dziś po kolacji, hm?
Tym sposobem nie powinien wdepnąć znowu na Dereka i jego prywatny tajfun z Ryutsuke-jao.
- Akayla
- Kruk
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 31
- Pewnie - potaknęła śliczna Fael. - Nic się nie stało, nikt nie ma za złe - zapewniła go jeszcze.
Żeglowali sobie więc żwawo do przodu, starannie wymijając wszystkie zdradliwe skały dzięki wskazaniom Leny - w związku z czym płynęli jednak raczej zygzakiem. Raz minęli się dość blisko z wyspą, z której poderwało się ptactwo i ryboptactwo.
Początkowo, atmosfera była jednak troszkę niezręczna - wszyscy za wyjątkiem Bakmut zdawali się podchodzić do niego co najmniej jakby był ze szkła. Jednak w miarę upływu nocy to napięcie rozluźniało się i zanikało, wracając stopniowo do swobodnej relacji z dnia poprzedniego.
- Pewnie - potaknęła śliczna Fael. - Nic się nie stało, nikt nie ma za złe - zapewniła go jeszcze.
Żeglowali sobie więc żwawo do przodu, starannie wymijając wszystkie zdradliwe skały dzięki wskazaniom Leny - w związku z czym płynęli jednak raczej zygzakiem. Raz minęli się dość blisko z wyspą, z której poderwało się ptactwo i ryboptactwo.
Początkowo, atmosfera była jednak troszkę niezręczna - wszyscy za wyjątkiem Bakmut zdawali się podchodzić do niego co najmniej jakby był ze szkła. Jednak w miarę upływu nocy to napięcie rozluźniało się i zanikało, wracając stopniowo do swobodnej relacji z dnia poprzedniego.
- Cerro
- Takeshi
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 31
Isaku miał wrażenie, że wszyscy czekają, czy nie wybuchnie płaczem, więc z ulgą przyjął zmianę atmosfery.
Jeżeli Syrus podejrzewał, że pod wpływem światła księżyca wieloryb wpadnie w morderczy szał, to na szczęście się pomylił. Jedynym znakiem bytności wielkiego walenia były pióropusze, widoczne na jeziorze w oddali. Widoczne dla wampirów, znaczy, bo Isaku mógł najwyżej usłyszeć przez wycie wiatru i wszechobecny plusk trochę nieco głośniejszych plusków.
Po skończonej wachcie, zbiegł raźno do kuchni, gdzie minął się z Ryu, której czarne oczy miotnęły w niego parę ostrzegawczych gromów. Potem poszedł zjeść u siebie, celowo się z tym nie spiesząc, żeby jeszcze bardziej zminimalizować szanse wpadnięcia na Dereka.
Isaku miał wrażenie, że wszyscy czekają, czy nie wybuchnie płaczem, więc z ulgą przyjął zmianę atmosfery.
Jeżeli Syrus podejrzewał, że pod wpływem światła księżyca wieloryb wpadnie w morderczy szał, to na szczęście się pomylił. Jedynym znakiem bytności wielkiego walenia były pióropusze, widoczne na jeziorze w oddali. Widoczne dla wampirów, znaczy, bo Isaku mógł najwyżej usłyszeć przez wycie wiatru i wszechobecny plusk trochę nieco głośniejszych plusków.
Po skończonej wachcie, zbiegł raźno do kuchni, gdzie minął się z Ryu, której czarne oczy miotnęły w niego parę ostrzegawczych gromów. Potem poszedł zjeść u siebie, celowo się z tym nie spiesząc, żeby jeszcze bardziej zminimalizować szanse wpadnięcia na Dereka.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości