Dzień 31
W drodze z powrotem na górę Ryu znalazł Larkin. Zrównał z nią krok, objął ją poufale i nachylił się jej do ucha.
- Myślisz że Derekowi by pomogło jakby go podpuścić żeby dał Wilkowi w mordę? - zapytał. - Bo mam pomysł który mógłby być skuteczny. No, zarys pomysłu - przyznał.
*
W czasie posiłku zadzwoniła do niego Fabia. Tęskno się jej zrobiło troszkę.
- Cześć, kochanie - przywitała się miękko, kiedy odebrał.
19: Płynne przejścia od podróży łódką do apokalipsy
- Cerro
- Takeshi
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 31
Ryu mruknęła, przystając, żeby wygodniej porozmawiać z wampirem.
- Nie wiem - powiedziała cicho. - Mnie by pomogło na jego miejscu. Ale nie wiem, czy Derek jest... no... taki? Chyba nie do końca chodzi mu o zemstę. I bałabym się, ze zemdleje w trakcie - przyznała nawet ciszej.
*
- Cześć, czekoladko - odpowiedział Isaku, który oczywiście odebrał natychmiast. - Wszystko dobrze? Jak Lees? Brakuje wam czegoś?
Ryu mruknęła, przystając, żeby wygodniej porozmawiać z wampirem.
- Nie wiem - powiedziała cicho. - Mnie by pomogło na jego miejscu. Ale nie wiem, czy Derek jest... no... taki? Chyba nie do końca chodzi mu o zemstę. I bałabym się, ze zemdleje w trakcie - przyznała nawet ciszej.
*
- Cześć, czekoladko - odpowiedział Isaku, który oczywiście odebrał natychmiast. - Wszystko dobrze? Jak Lees? Brakuje wam czegoś?
- Akayla
- Kruk
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 31
Larkin mruknął.
- Po prostu... wiesz - stwierdził, ściszając głos. - Nie wiem, może tylko mi się wydaje, ale mam wrażenie że on się robi dosyć... jak by to ująć...? Wydaje mi się że obawa o ciebie mogłaby go przepchnąć z reakcji lękowych do działania. Pod warunkiem że byłby przytomny, to największy problem w tym wszystkim - przyznał. - Też nie chodzi mi o to żeby się mścił, bardziej, żeby sam odegnał Wilka. Bardzo konkretnie od swojej rodziny.
*
- Wszystko w porządku. Radzi sobie, je, trochę narzeka na lekcje - przyznała z rozbawieniem. - Nic nie brakuje. Po prostu chciałam cię zobaczyć i usłyszeć - wyjaśniła, rumieniąc się troszkę. Co, w zasadzie, wyglądało dosyć uroczo. - Mam nadzieję że nie dzwonię w złym momencie?
Larkin mruknął.
- Po prostu... wiesz - stwierdził, ściszając głos. - Nie wiem, może tylko mi się wydaje, ale mam wrażenie że on się robi dosyć... jak by to ująć...? Wydaje mi się że obawa o ciebie mogłaby go przepchnąć z reakcji lękowych do działania. Pod warunkiem że byłby przytomny, to największy problem w tym wszystkim - przyznał. - Też nie chodzi mi o to żeby się mścił, bardziej, żeby sam odegnał Wilka. Bardzo konkretnie od swojej rodziny.
*
- Wszystko w porządku. Radzi sobie, je, trochę narzeka na lekcje - przyznała z rozbawieniem. - Nic nie brakuje. Po prostu chciałam cię zobaczyć i usłyszeć - wyjaśniła, rumieniąc się troszkę. Co, w zasadzie, wyglądało dosyć uroczo. - Mam nadzieję że nie dzwonię w złym momencie?
- Cerro
- Takeshi
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 31
Ryu zamrugała, łopocząc długimi czarnymi rzęsami.
- Więc... w tym planie mam być damą w opałach? - upewniła się, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. - I jak zamierzasz w to wciągnąć Wilka? Zapłacić mu za udawane porwanie?
Zaczynało jej się podobać.
*
Isaku uśmiechnął się miękko.
- Oczywiście, że nie - zapewnił. - Jadłem - wyjaśnił i pokazał jej miskę. - Za chwilę idę na koleżeńskie spotkanie z wampirami, ale mogą zaczekać.
Ryu zamrugała, łopocząc długimi czarnymi rzęsami.
- Więc... w tym planie mam być damą w opałach? - upewniła się, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. - I jak zamierzasz w to wciągnąć Wilka? Zapłacić mu za udawane porwanie?
Zaczynało jej się podobać.
*
Isaku uśmiechnął się miękko.
- Oczywiście, że nie - zapewnił. - Jadłem - wyjaśnił i pokazał jej miskę. - Za chwilę idę na koleżeńskie spotkanie z wampirami, ale mogą zaczekać.
- Akayla
- Kruk
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 31
Larkin prychnął z rozbawieniem.
- Zapłacić, nie. Grzecznie go poprosić. Wilk strzepuje z siebie zmiażdżenie tchawicy, to strzepnie też parę uderzeń od przeciętnego człowieka - wyjaśnił pogodnie. - Tylko musimy się poważnie zastanowić jak zaaranżować sytuację żeby było dobrze, jeśli mu powiem że cię gdzieś zawlókł obawiam się że Derek może próbować wyręczyć się mną. Co w każdej innej sytuacji byłoby zupełnie słuszne - przyznał.
*
- Och, zaakceptowali cię w końcu? - ucieszyła się Fabia. Ostatni raz kiedy rozmawiali Isaku i załoga wciąż jeszcze trzymali się raczej na odległość.
Larkin prychnął z rozbawieniem.
- Zapłacić, nie. Grzecznie go poprosić. Wilk strzepuje z siebie zmiażdżenie tchawicy, to strzepnie też parę uderzeń od przeciętnego człowieka - wyjaśnił pogodnie. - Tylko musimy się poważnie zastanowić jak zaaranżować sytuację żeby było dobrze, jeśli mu powiem że cię gdzieś zawlókł obawiam się że Derek może próbować wyręczyć się mną. Co w każdej innej sytuacji byłoby zupełnie słuszne - przyznał.
*
- Och, zaakceptowali cię w końcu? - ucieszyła się Fabia. Ostatni raz kiedy rozmawiali Isaku i załoga wciąż jeszcze trzymali się raczej na odległość.
- Cerro
- Takeshi
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 31
Ryu wydęła lekko wargi i mruknęła z namysłem.
- Podoba mi się ten pomysł, brzmi naprawdę... chwytliwie - przyznała. - I to ty jesteś lekarzem, i jesteś starszy, więc zrobimy jak powiesz - dodała. - Jednak trochę mnie gryzie, że to nie będzie... do końca uczciwe wobec Dereka, bo jednak zaaranżujemy całą sytuację, dając mu myśleć, że stało się inaczej. I ciągle... ciężko umiejętność dania komuś w zęby uznać za wyleczenie, prawda? Może lepiej by było, gdyby dalej stopniowo oswajał swój strach. Wydawało się, że dobrze mu idzie. Pomyślisz nad tym? - spytała prosząco.
*
- Chyba tak? - powiedział ostrożnie Isaku. - Albo wyjątkowo docenili moje możliwości w zakresie oddawania krwi.
Ryu wydęła lekko wargi i mruknęła z namysłem.
- Podoba mi się ten pomysł, brzmi naprawdę... chwytliwie - przyznała. - I to ty jesteś lekarzem, i jesteś starszy, więc zrobimy jak powiesz - dodała. - Jednak trochę mnie gryzie, że to nie będzie... do końca uczciwe wobec Dereka, bo jednak zaaranżujemy całą sytuację, dając mu myśleć, że stało się inaczej. I ciągle... ciężko umiejętność dania komuś w zęby uznać za wyleczenie, prawda? Może lepiej by było, gdyby dalej stopniowo oswajał swój strach. Wydawało się, że dobrze mu idzie. Pomyślisz nad tym? - spytała prosząco.
*
- Chyba tak? - powiedział ostrożnie Isaku. - Albo wyjątkowo docenili moje możliwości w zakresie oddawania krwi.
- Akayla
- Kruk
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 31
- Jestem lekarzem od dolegliwości fizycznych, Ryu - zwrócił jej uwagę z lekkim rozbawieniem. - Jak was lubię, nie rozumiem niektórych ludzkich reakcji. Dlatego wolałbym nie podejmować takich decyzji sam. Nie chcę zrobić mu krzywdy.
*
- Upoiłeś kogoś? To by rzeczywiście tłumaczyło zmianę nastawienia - przyznała.
- Jestem lekarzem od dolegliwości fizycznych, Ryu - zwrócił jej uwagę z lekkim rozbawieniem. - Jak was lubię, nie rozumiem niektórych ludzkich reakcji. Dlatego wolałbym nie podejmować takich decyzji sam. Nie chcę zrobić mu krzywdy.
*
- Upoiłeś kogoś? To by rzeczywiście tłumaczyło zmianę nastawienia - przyznała.
- Cerro
- Takeshi
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 31
Ryu mruknęła.
- Może pomów jeszcze z kapitanem? - zasugerowała, nie wierząc we własne słowa. - On na pewno pamięta jeszcze bycie człowiekiem.
*
- Pewną wampirzycę - wyjaśnił Isaku. - Chciałem, żeby akt był przyjemny również dla niej, więc dałem rozciąć sobie tętnicę.
Ryu mruknęła.
- Może pomów jeszcze z kapitanem? - zasugerowała, nie wierząc we własne słowa. - On na pewno pamięta jeszcze bycie człowiekiem.
*
- Pewną wampirzycę - wyjaśnił Isaku. - Chciałem, żeby akt był przyjemny również dla niej, więc dałem rozciąć sobie tętnicę.
- Akayla
- Kruk
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 31
- Może to nie taki zły pomysł - przyznał Larkin i spojrzał na nią z ukosa. - Tak przez niego podskakujesz, jesteś pewna że sama nie chciałabyś go walnąć dla upuszczenia starych frustracji? - zapytał z rozbawieniem, szturchając ją bardzo leciutko pod boczek.
*
Fabia zamrugała, a potem zrobiła bardzo poważną minę.
- W porządku. Słuchaj, pewnie jestem w stanie ci załatwić jakiegoś chętnego skrzydlatego. Jak się uprzeć krasnolud pewnie też by się znalazł... na pewno nie pozwolę ci na upiora bo to niebezpieczne - zaznaczyła stanowczo. - I to chyba byłoby wszystko, bo Pradawni się nie liczą.
- Może to nie taki zły pomysł - przyznał Larkin i spojrzał na nią z ukosa. - Tak przez niego podskakujesz, jesteś pewna że sama nie chciałabyś go walnąć dla upuszczenia starych frustracji? - zapytał z rozbawieniem, szturchając ją bardzo leciutko pod boczek.
*
Fabia zamrugała, a potem zrobiła bardzo poważną minę.
- W porządku. Słuchaj, pewnie jestem w stanie ci załatwić jakiegoś chętnego skrzydlatego. Jak się uprzeć krasnolud pewnie też by się znalazł... na pewno nie pozwolę ci na upiora bo to niebezpieczne - zaznaczyła stanowczo. - I to chyba byłoby wszystko, bo Pradawni się nie liczą.
- Cerro
- Takeshi
Re: 19: pływanie łajbą po wielkiej rzece
Dzień 31
Ryu prychnęła lekko, z rozbawieniem.
- Cóż, był taki moment w moim życiu, kiedy istniało bardzo duże ryzyko, że wróci z odwiedzin u mnie z moją głową - wyjaśniła. - A w pozostałych momentach też istniało podobne prawdopodobieństwo, tylko mniejsze. Ale nie. Gdyby nie ta groźba, nie obawiałabym się, że wysłani po niego moi ludzie zawalą sprawę i ściągną na mnie zemstę. Nie żywię do niego urazy. Takie po prostu były zasady. I jestem pewna, że on dobrze o tym wie.
*
Isaku wydał z siebie dziwny wizg.
- Cóż, masz już tę listę kuszników, z którymi się nie udało? - odciął się, gdy odzyskał mowę. - Pogadam z Verem, żeby wydał stosowne rozkazy. Dużo ich nie będzie, hm?
Ryu prychnęła lekko, z rozbawieniem.
- Cóż, był taki moment w moim życiu, kiedy istniało bardzo duże ryzyko, że wróci z odwiedzin u mnie z moją głową - wyjaśniła. - A w pozostałych momentach też istniało podobne prawdopodobieństwo, tylko mniejsze. Ale nie. Gdyby nie ta groźba, nie obawiałabym się, że wysłani po niego moi ludzie zawalą sprawę i ściągną na mnie zemstę. Nie żywię do niego urazy. Takie po prostu były zasady. I jestem pewna, że on dobrze o tym wie.
*
Isaku wydał z siebie dziwny wizg.
- Cóż, masz już tę listę kuszników, z którymi się nie udało? - odciął się, gdy odzyskał mowę. - Pogadam z Verem, żeby wydał stosowne rozkazy. Dużo ich nie będzie, hm?
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość