- Bała się go, to pamiętam - przyznał Isaku, idąc po schodach. Ku swojej wymarzonej kąpieli. - Nie zrobiłby jej wielkiej krzywdy, bo jej potrzebował. Chciał z nią spłodzić dziedzica. Sądzę, że nie jest tego świadoma.
*
- W porządku - rzekł Lis. - To złap mnie za ogon, przeciągnę nas.
Wkrótce pokonali zimny i ponury świat cieni, by znaleźć się z powrotem w ciepłym, ale również ponurym kurniku. Lis wskazał skrzynki ruchem łebka.
19: Płynne przejścia od podróży łódką do apokalipsy
- Akayla
- Kruk
Re: 19: Płynne przejścia od podróży łódką do apokalipsy
Fabia dreptała za nim.
- Też mi się tak wydaje - przytaknęła mu. - Jest bardzo... niewinna i naiwna, sama by tego nie wymyśliła, a wątpię żeby on jej powiedział.
*
Syrus krótko skinął głową i przykucnął przy najbliższej skrzyni. Wyciągnął nóż i w kilku sprawnych ruchach powyciągał gwoździe z drewna. Złapał za wieko i zdjął je ostrożnie.
W środku rzeczywiście leżały buteleczki czegoś. Nieoznakowane, ale zdecydowanie zawierały niemający nic wspólnego z krwią, magiczny w swej naturze płyn.
Syrus grzebał chwilę, aż wreszcie dokopał się do dna. Zmarszczył brwi. Dziwnie płytka ta skrzynia.
- Drugie dno - szepnął do Lisa i zabrał się za wyciąganie wszystkich buteleczek, żeby dostać się do fałszywego spodu. Po chwili przekładania i majstrowania, udało mu się przedostać pod spód.
Tam też były butelki - tylko że tym razem, zdecydowanie zawierały krew. Wszystkie zabezpieczono magią przed wydzielaniem zapachu i psuciem się zawartości.
- Też mi się tak wydaje - przytaknęła mu. - Jest bardzo... niewinna i naiwna, sama by tego nie wymyśliła, a wątpię żeby on jej powiedział.
*
Syrus krótko skinął głową i przykucnął przy najbliższej skrzyni. Wyciągnął nóż i w kilku sprawnych ruchach powyciągał gwoździe z drewna. Złapał za wieko i zdjął je ostrożnie.
W środku rzeczywiście leżały buteleczki czegoś. Nieoznakowane, ale zdecydowanie zawierały niemający nic wspólnego z krwią, magiczny w swej naturze płyn.
Syrus grzebał chwilę, aż wreszcie dokopał się do dna. Zmarszczył brwi. Dziwnie płytka ta skrzynia.
- Drugie dno - szepnął do Lisa i zabrał się za wyciąganie wszystkich buteleczek, żeby dostać się do fałszywego spodu. Po chwili przekładania i majstrowania, udało mu się przedostać pod spód.
Tam też były butelki - tylko że tym razem, zdecydowanie zawierały krew. Wszystkie zabezpieczono magią przed wydzielaniem zapachu i psuciem się zawartości.
- Los
- Mistrz Gry
Re: 19: Płynne przejścia od podróży łódką do apokalipsy
- To prawda - powiedział Isaku. - Dla nas to dobrze, że jest jaka jest. I dla Jona tym bardziej.
*
- Cóż, gdyby udało się zorganizować aresztowanie, póki to tutaj jest, to mielibyśmy drania na widelcu - uznał Lis.
*
- Cóż, gdyby udało się zorganizować aresztowanie, póki to tutaj jest, to mielibyśmy drania na widelcu - uznał Lis.
- Akayla
- Kruk
Re: 19: Płynne przejścia od podróży łódką do apokalipsy
Fabia potaknęła.
- I jest też bardzo miła, tak poza tym.
*
- Jon jest uprzedzony - mruknął Syrus, odkładając wszystko starannie na miejsce, tak żeby nie było za bardzo widać, że cokolwiek z tym robili. - Więc można mieć nadzieję, że uda się zorganizować wszystko szybko.
Skończył układać buteleczki i nałożył wieko z powrotem.
- Idziemy znaleźć Roara - zdecydował i skoczyli.
- I jest też bardzo miła, tak poza tym.
*
- Jon jest uprzedzony - mruknął Syrus, odkładając wszystko starannie na miejsce, tak żeby nie było za bardzo widać, że cokolwiek z tym robili. - Więc można mieć nadzieję, że uda się zorganizować wszystko szybko.
Skończył układać buteleczki i nałożył wieko z powrotem.
- Idziemy znaleźć Roara - zdecydował i skoczyli.
- Los
- Mistrz Gry
Re: 19: Płynne przejścia od podróży łódką do apokalipsy
- Mnie też wydaje się sympatyczna - przyznał Isaku. - Szczerze mówiąc, Jon też zadbał o to, żeby nie miała zbyt wielu powodów, by nas nienawidzić.
*
Roar był w lochach, w swoim zorganizowanym tam, niewielkim biurze.
- Potrzebuję pół godziny, żeby zebrać posiłki ze stolicy, bo tamtejsza straż może być przekupiona - powiedział, gdy już ich wysłuchał.
- Jak mnie ktoś trochę nakarmi, to wrócę tam, pilnować skrzynek - rzekł wobec tego Lis do Syrusa. - W razie czego narobię rabanu. Pół godziny na pewno ich przytrzymam.
*
Roar był w lochach, w swoim zorganizowanym tam, niewielkim biurze.
- Potrzebuję pół godziny, żeby zebrać posiłki ze stolicy, bo tamtejsza straż może być przekupiona - powiedział, gdy już ich wysłuchał.
- Jak mnie ktoś trochę nakarmi, to wrócę tam, pilnować skrzynek - rzekł wobec tego Lis do Syrusa. - W razie czego narobię rabanu. Pół godziny na pewno ich przytrzymam.
- Akayla
- Kruk
Re: 19: Płynne przejścia od podróży łódką do apokalipsy
- To prawda - przyznała Fabia. - W ogóle mam wrażenie, że ona go zupełnie lubi.
Nie żeby Jon dawał swoją osobą wiele powodów do niechęci. Pomimo czteroletniej, wyrósł na zupełnie sympatycznego młodego człowieka.
*
Syrus skinął głową.
- Pójdę nakarmić Lisa i zaraz do was wrócę - powiedział wobec tego Roarowi i zawrócił do portu, podstawić Lisa smokom, żeby mogły go nakarmić.
Nie żeby Jon dawał swoją osobą wiele powodów do niechęci. Pomimo czteroletniej, wyrósł na zupełnie sympatycznego młodego człowieka.
*
Syrus skinął głową.
- Pójdę nakarmić Lisa i zaraz do was wrócę - powiedział wobec tego Roarowi i zawrócił do portu, podstawić Lisa smokom, żeby mogły go nakarmić.
- Los
- Mistrz Gry
Re: 19: Płynne przejścia od podróży łódką do apokalipsy
Isaku prychnął z rozbawieniem.
- Też mi się wydaje, że całkiem się lubią - powiedział.
Byli oboje młodzi, ładni i skazani na to małżeństwo tak czy inaczej, więc w gruncie rzeczy czemu mieliby się nie polubić.
*
Może po dziesięciu minutach, Lis znowu czatował na swoim miejscu w kurniku, podczas gdy Semiramida ożyła mimo późnej pory przez poruszenie straży. W końcu Roar zebrał satysfakcjonującą liczbę ludzi, przedstawił Syrusowi - na oko meselerińską - panią oficer Gabę, która miała dowodzić oddziałem i mogli skakać do Sparpolis.
- Też mi się wydaje, że całkiem się lubią - powiedział.
Byli oboje młodzi, ładni i skazani na to małżeństwo tak czy inaczej, więc w gruncie rzeczy czemu mieliby się nie polubić.
*
Może po dziesięciu minutach, Lis znowu czatował na swoim miejscu w kurniku, podczas gdy Semiramida ożyła mimo późnej pory przez poruszenie straży. W końcu Roar zebrał satysfakcjonującą liczbę ludzi, przedstawił Syrusowi - na oko meselerińską - panią oficer Gabę, która miała dowodzić oddziałem i mogli skakać do Sparpolis.
- Akayla
- Kruk
Re: 19: Płynne przejścia od podróży łódką do apokalipsy
- I bardzo dobrze - uznała Fabia pogodnie. Zatrzymała się, bo doszli do przygotowanej kąpieli. - Posiedzieć z tobą, czy zostawić cię samego?
*
Syrus podziękował, poczekał aż strażnicy połapali się za ręce, uprzejmie wziął pod ramię panią oficer i skoczyli.
Wylądowali na ulicy w Sparpolis, tuż obok stosownego domu. Syrus miał wrażenie, że słyszy coś jakby raban dobiegający z piwnicy. Ale liczba upiorów, które czuł, nie uległa zmianie.
- To tu, pani - wyjaśnił towarzyszce, wskazując na odpowiedni dom.
*
Syrus podziękował, poczekał aż strażnicy połapali się za ręce, uprzejmie wziął pod ramię panią oficer i skoczyli.
Wylądowali na ulicy w Sparpolis, tuż obok stosownego domu. Syrus miał wrażenie, że słyszy coś jakby raban dobiegający z piwnicy. Ale liczba upiorów, które czuł, nie uległa zmianie.
- To tu, pani - wyjaśnił towarzyszce, wskazując na odpowiedni dom.
- Los
- Mistrz Gry
Re: 19: Płynne przejścia od podróży łódką do apokalipsy
- Poradzę sobie - zapewnił Isaku. Miał w końcu Remę. - Poprzytulamy się potem w łóżku, co?
*
Raban zrobił Lis. Do kurnika wszedł bowiem służący, pogrzebać w skrzyniach. Lis wobec tego wstał z westchnieniem, pokłapał szczęką, żeby się zaślinić jak przystało na wściekłego lisa, zmierzwił futerko o ściany swojej kryjówki, a potem z lisim wrzaskiem skoczył służącemu na głowę, zaplątać się we włosy i zaczął na oślep kąsać, sycząc jak wściekła żmija.
*
Raban zrobił Lis. Do kurnika wszedł bowiem służący, pogrzebać w skrzyniach. Lis wobec tego wstał z westchnieniem, pokłapał szczęką, żeby się zaślinić jak przystało na wściekłego lisa, zmierzwił futerko o ściany swojej kryjówki, a potem z lisim wrzaskiem skoczył służącemu na głowę, zaplątać się we włosy i zaczął na oślep kąsać, sycząc jak wściekła żmija.
- Akayla
- Kruk
Re: 19: Płynne przejścia od podróży łódką do apokalipsy
Fabia uśmiechnęła się do niego czule.
- Mhm, chętnie.
*
Biedny służący krzyczał i machał rękami, usiłując zrzucić z siebie futrzaka, kury robiły zamęt, no ogólnie katastrofa. Ktoś nawet zbiegł z zewnątrz, zobaczyć, co się dzieje i pomóc.
W tym wszystkim nagłe pojawienie się straży przeszło w zasadzie bez wielkiego echa, przynajmniej dopóki zbrojni nie wparowali do kurnika, przeprowadzić aresztowanie.
Z kolei wewnątrz domu zapanował raban w holu, który przyciągnął uwagę właściciela.
- Co tu się wyprawia! - wrzasnął upiór, schodząc z góry ledwo zawinięty w jakiś szlafrok. - Bandyci! Zawołam Straż!!!
- Mhm, chętnie.
*
Biedny służący krzyczał i machał rękami, usiłując zrzucić z siebie futrzaka, kury robiły zamęt, no ogólnie katastrofa. Ktoś nawet zbiegł z zewnątrz, zobaczyć, co się dzieje i pomóc.
W tym wszystkim nagłe pojawienie się straży przeszło w zasadzie bez wielkiego echa, przynajmniej dopóki zbrojni nie wparowali do kurnika, przeprowadzić aresztowanie.
Z kolei wewnątrz domu zapanował raban w holu, który przyciągnął uwagę właściciela.
- Co tu się wyprawia! - wrzasnął upiór, schodząc z góry ledwo zawinięty w jakiś szlafrok. - Bandyci! Zawołam Straż!!!
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość